Jak być zadowoloną z siebie, tak po prostu

preview

Tak po prostu. Jeśli weszłaś, wszedłeś na ten post to znaczy ,że chcesz zgłębić temat , zapraszam więc razem to chwycenia za rogi tego dylematu. :-o

Po pierwsze- nie podobasz się sobie? Coś Ci w Tobie nie pasuje? Jeśli tak, to po prostu to przyznaj, w tym momencie- tak, to i to nie podoba mi się we mnie.
Czyli teraz mamy PRZYCZYNĘ.

PRZYCZYNĘ dla której nie założysz obcisłych spodni albo koszulki

PRZYCZYNĘ dla której odmawiasz sobie przyjemności

PRZYCZYNĘ dla której przeszukujesz intagrama i piejesz nad idealnym wyglądem tych wszystkich zgrabnych modeleczek

PRZYCZYNĘ dla której nie lubisz tej zgrabnej dziewczyny z Twojej szkoły

PRZYCZYNĘ dla której nie założysz tej sukienki którą kupiłaś pół roku temu obiecując sobie ,że schudniesz

PRZYCZYNĘ dla której nie wskoczyłaś do morza w 30stopniowy upał z lęku przed krzywymi spojrzeniami

PRZYCZYNĘ  dla której się nie lubisz

Wymieniać dalej? Chyba już nie muszę.
No dobra, kochana i co z tym fantem zrobisz? Weź pani kartkę i długopis do ręki i dopisz pani inne frazy z serii ,,PRZYCZYNĘ dla której” może wtedy przekonasz się jak wiele tracisz przez coś tak prozaicznego jak wygląd, który , mogę się założyć o mojego pluszaka, nie jest tak zły jak go demonizujesz :-| . Dopisujesz sobie nieistniejące kilogramy do wagi, dorysujesz sobie w wyobrażeniu swojej osoby fałdki których nie ma, sama na własne życzenie budujesz mur, sama się ograniczasz, a czy warto?

Zazwyczaj jakaś okoliczność wpływa na co najwyżej kilka aspektów naszego życia podczas gdy Ty stałaś się niewolnikiem WAGI/WYGLĄDU jak zwał tak zwał, pozwoliłaś by JEDNA okoliczność odbierała Ci radość z tak wielu zdarzeń, pytam jeszcze raz- czy warto?!

Jestem hipokrytką.
A raczej byłam.
Tak samo jak Ty teraz przeglądałam strony w poszukiwaniu fit motywacji, mając nadzieję że natrafię na magiczny post, który odmieni moje życie i natchnie mnie do zmiany i następnego dnia obudzę się z brzuchem Chodakowskiej i nienawiścią do czekolady. Cóż, muszę Cie rozczarować to nie nastąpi, możesz ten post potraktować jako TEN magiczny, a raczej apeluję abyś go potraktowała jako ostatni w swojej karierze poszukiwaczy zaginionej motywacji. TERAZ! Koniec z planami ,które nigdy nie miały doczekać się realizacji! Koniec tej niepewnej Ciebie, która nie potrafiła korzystać z życia pełnymi garściami! Masz teraz dwa wyjścia:

1. WALKA

W tym wariancie stawiasz na hollywoodzką metamorfozę,ale nie martw się, taka bollywoodzka też może być :lol: . Ty decydujesz kiedy będziesz usatysfakcjonowana z efektu i mówisz stop. W ogólnym zarysie chyba nie muszę tłumaczyć na czym będzie wyglądała owa WALKA, jest to proces skrajnie indywidualny, każdy przechodzi ją na własny sposób. Ponadto podejmując się tego Twoim największym przeciwnikiem nie jest oponka na brzuchu ,ale Ty sam/a.

2. AKCEPTACJA

Nie, to nie hańba ani lenistwo, ani nawet wyparcie. To AKCEPTACJA czyli AKCEPTACJA i już. Mówisz światu a przede wszystkim swojemu wewnętrznemu ,,ja” ,,KOCHAM SIEBIE! TAKA MAM BYĆ, DOBRZE MI Z TYM” i koniec, nie musisz się nikomu tłumaczyć z niczego. Najważniejsze jednak by decyzja ta została podjęta z potrzeby serca a nie lenistwa tyłka xD A to często ciężko odgraniczyć, wiec wsłuchaj się w siebie i podejmij ostateczną decyzję.

Wbrew pozorom to wariant 2 jest trudniejszy, to on wymaga od Ciebie miłości do samego siebie, pobłażliwości i tolerancji wobec swoich niedoskonałości. Bez względu co wybierzesz będzie dobrze, pod warunkiem ,że decyzję podejmiesz zgodnie z sobą a nie ,,bo ludzie dookoła” bo ,,ja im pokaże”. Sobie masz pokazać! Sobie masz udowodnić! Ty masz być z siebie dumna! Ty i tylko Ty!

Mamy więc DROGĘ.

Drogi mają to do siebie,że często prowadzą do tego samego CELU, ale nigdy przez tą samą trasę. A jaki jest Twój cel?
Smukłe uda? Płaski brzuch? Umięśnione ciało?
PHI!
Śnij maleńka
Nie
Twoim CELEM jest BYCIE SZCZĘŚLIWĄ
I nie ma znaczenia w jakiej powłoce będziesz stąpać po tym ziemskim padole czy w figurze nimfy czy gracji ,tak długo jak stąpasz z uniesioną głową i czerpiesz z tego życia!
Tak więc masz już
PRZYCZYNĘ
DROGĘ
CEL
a SKUTEK?

Heh…szczerze? Nie obchodzi mnie czy po tym poście polecisz na skrzydłach po karnet na siłownię i będziesz dzielnie chodzić przed cały rok i zrobisz sobie kaloryfer kulturystki. Nie dbam o to czy machniesz ręką i zaraz zadzwonisz po pizze z podwójnym serem. Chcę jednego- zastanów się! Poświęć jedną setną dnia na rozważania nad tym czy warto się katować myslami ,że ,,nie jestem wystarczająco zgrabna, szczupła, ładna”. Zastanów się, pochyl się nad wątkiem!
Machnij ręką na ten post i zaponij o nim, ale napierw zrób to dla mnie i nie machnij ręką NA SIEBIE! Nigdy!

Pragnę tylko jednego- byś była szczęśliwa. Tak, nie znam Cię ani Ty mnie, ale wiem jak to jest, gdy nie czujesz się ,,wystarczająco” i chcę Cię wyrwać z tego masochistycznego wiru samoukamieniowania.
NIE JESTEŚ IDEALNA
JA NIE JESTEM IDELNA
ONA NIE JEST IDEALNA
ANGELINA JOLIE NIE JEST IDEALNA
EMMA WATSON NIE JEST IDEALNA (TAK NAPISAŁAM TO!)

Pomyśl o kimś kogo kochasz.
Na pewno wiesz czego ta osoba w sobie nie lubi. A co Ty sądzisz o tej wadzie?
Nie ma znaczenia, prawda? To nie ważne czy Twoja najlepsza przyjaciółka ma kilka kilogramów w te czy w te, kochasz ją bez względu na wszystko.
Czemu więc nie możesz pokochać siebie? Tak, po prostu…

Jestem z Tobą i służę wsparciem <3

23613-i-loved-you-at-your-darkest

 

Not Found

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>